piątek, 17 maja 2013

Informacja

Cześć ;)
Chcę Was poinformować, że na kilka dni ZAWIESZAM BLOGA. Nie wiem na ile. Po protu mam teraz kilka sprawdzianów, na które muszę się uczyć i nie mam czasu, żeby usiąść przed komputerem. Myślę, że za tydzień bądź dwa zacznę już pisać. To tyle co chciałam Wam przekazać. Do kolejnego ;)

piątek, 10 maja 2013

Rozdział trzeci

Nie wzięłam słów Dagmary na poważnie. Nie pasowałam do niego, zdecydowanie. Po wejściu do środka udałyśmy się schodami prowadzącymi na piętro. Tam znajdowała się łazienka, 'nasz' pokój oraz pokój Zuzy. Szybko się rozpakowałyśmy i od razu pojechaliśmy na miasto. Byliśmy w kinie, potem na obiedzie i ciągle spacerowaliśmy. Przez cały ten czas Sebastian tak jakoś dziwnie na mnie patrzył. Starałam się to zignorować, jednak jakoś mi to nie wychodziło. Owszem, Sebastian może trochę mi się spodobał, no ale pewnie mi to minie. W końcu znam go dopiero kilka godzin.
Zbliżał się już wieczór. Zuza znalazła niedaleko naszego domku klub, w którym miała być dzisiaj dyskoteka. Gdy wszyscy wróciliśmy do domu każdy powędrował do swoich pokoi i tam się wyszykował co poszło nam dosyć szybko. Nawet Dagmarze, która robi to godzinami. Minęła może godzina, gdy wyszliśmy na zewnątrz. Dojście na miejsce zajęło nam niecałe 15 minut. Gdy weszliśmy do środka, zabawa trwała w najlepsze. Tomek i Marek jak zwykle pierwsi wyrwali się na parkiet. Sebastian poszedł zamówić coś do picia, ja Daga, Zuza i Marta usiadłyśmy przy jednym ze stolików. Po chwili dołączył do nas Seba wraz z drinkami. Po jakiś 30 minutach Sebastian zniknął nam z oczu, jednak nie na długo. Zuzka znowu zaczęła opowiadać różne historie przez co wszystkie ciągle się śmiałyśmy. Nagle przerwał nam Sebastian, który poprosił mnie do tańca. Zaskoczona jego propozycją spojrzałam kolejno na każdą z dziewczyn, po czym wstałam i udałam się razem z Sebastianem w głąb sali. Pech chciał, że akurat gdy mieliśmy już tańczyć DJ włączył wolną muzykę. Seba bez zastanowienia zbliżył się do mnie łapiąc mnie w tali. Czułam się trochę dziwnie, jednak postanowiłam wbrew wszystkiemu zachowywać się normalnie. Moje ręce spoczęły na jego szyi. Z daleka przyglądały nam się dziewczyny. Widziałam uśmiechniętą minę Dagmary. Wiedziałam o co jej chodzi. Ja jednak dalej twierdziłam, że mu się nie podobam. Taki taniec nic nie znaczy. Przetańczyliśmy jeszcze dwie piosenki po czym ruszyliśmy w stronę stolika.
- Wyjdź za piętnaście minut na zewnątrz i czekaj na mnie - szepnął mi do ucha i wyszedł.
Zdziwiłam się i to bardzo. Stałam tak w miejscu dłuższą chwilę i dopiero do mnie dotarło, że przecież ciągle wpatrują się we mnie dziewczyny. Jakby nigdy nic usiadłam obok nich kończąc swojego drinka.
- Ojj... Wyglądaliście tak słodko - zaczęła Zuzia
- Pasujecie do siebie - odezwała się tym razem Marta
- A co ci takiego powiedział? - spytała ciekawa Dagmara.
- Nic takiego. Chciał żebym za piętnaście minut wyszła na zewnątrz.
- Uuu... - odpowiedziały chórem i zaczęły się śmiać
- Ej no, dajcie spokój. Nic mnie z nim nie łączy i nie będzie łączyć.
- Kochana znamy Sebastiana nie od dziś - zaczęła Zuzia
- Wpadłaś mu w oko - dokończyła
- Nawet jeśli, to co z tego? Przyjechałam tu na cztery dni.
- To nie ma znaczenia, bo Sebastian się przeprowadza - odparła Marta
- Do Warszawy, będziecie sąsiadami - puściła mi oczko Zuzka
- Że co proszę?! - spytałam z niedowierzaniem
Dagmary była równie zdziwiona jak ja. Widać też nic nie wiedziała. Nim się obejrzałam minęło piętnaście minut. Wstałam z miejsca i rzuciłam krótkie "zaraz wrócę" po czym opuściłam klub. Na zewnątrz była jakaś mała ławka. Usiadłam na niej i rozglądałam się za Sebastianem. Mnóstwo ludzi wchodziło do lokalu i wielu wychodziło. Czekałam może niecałe pięć minut, gdy naprzeciwko mnie stanął Sebastian.
- No więc czego ode mnie chciałeś? - spytałam wstając z miejsca
- Chcę cię gdzieś zabrać - odparł z uśmiechem
- Dokąd?
- Na spacer... Nie ważnie gdzie.
- Znam cię kilka godzin - uniosłam brwi
- Przecież nic ci nie zrobię, chodź - powiedział po czym złapał mnie za rękę i lekko pociągnął. Poszłam za nim jednak on dalej jej nie puszczał. Po raz kolejny czułam się dziwnie. Dziewczyny chyba miały rację co do Seby, ale ja też powoli zaczynałam coś czuć...


__________
Siemka ;)
Rozdział krótki, bo na szybko. Kolejny będzie z pewnością dłuższy i ciekawszy, bo ten najlepszy nie jest...
Nie ma co się więcej rozpisywać,
do kolejnego! paa ;)

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział drugi

Po wyjściu z wanny włożyłam na siebie szlafrok i udałam się do swojego pokoju, gdzie przebrałam się w piżamę. Włosy związałam w koka i zeszłam na dół. Konrad siedział na kanapie i przełączał programy w telewizorze.
- Jadłeś coś młody? - spytałam otwierając lodówkę w kuchni. Ten odwrócił się w moją stronę i zdziwiony spytał:
- Kiedy ty przyszłaś?
- Przyszłam dobre dwie godziny temu. Zdążyłam się przebrać, spakować i umyć - wywróciłam oczami i zaczęłam szukać czegoś konkretnego do jedzenia. Po chwili namysłu zrobiłam sobie dwie kanapki i zaparzyłam kubek herbaty.
- Nie chcesz niczego do jedzenia? 
- Mam 14 lat, gdybym był głodny sam bym sobie zrobił - odparł
- Nie pyskuj - odpowiedziałam
- Nie pyskuję, po prostu ci mówię
Nie miałam zamiaru wdawać się w dyskusje z nim, dlatego nic więcej nie mówiłam. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść przygotowane kanapki. W tym samym czasie do domu weszła Majka.
- O hej - przywitała się z uśmiechem - Rodziców jeszcze nie ma? - spytała ściągając kurtkę.
- Jeszcze nie wrócili. Ponoć mieli coś załatwić, a później tato miał iść na nocną zmianę - odparłam
- Nikt nie zrobił kolacji? - spytała
- Konrad nie jest głodny, więc zrobiłam dla siebie kanapki. Jeśli chcesz to zrób sobie coś - powiedziałam robiąc gryza. Gdy już zjadłam odstawiłam talerzyk do zmywarki.
- Lecę na górę. Dobranoc - powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów. Zamknęłam za sobą drzwi i ułożyłam się wygodnie w łóżku i nawet nie wiedząc kiedy zasnęłam.

Wstałam dość wcześnie. W domu było cicho, więc chyba wszyscy jeszcze spali. Zeszłam po cichu na dół i weszłam do kuchni. Na krześle siedziała Maja popijająca kawę.
- A ty co tak wcześnie? - spytała
- Dzień dobry siostrzyczko, też miło cię widzieć - wywróciłam oczami i zrobiłam sobie płatki po czym dosiadłam się do niej i zaczęłam jeść.
- Masz wakacje myślałam, że trochę sobie pośpisz 
- A jednak nie - odparłam. 
Gdy już zjadłam odstawiłam miskę do zmywarki i poszłam na górę. W łazience zrobiłam sobie lekki makijaż i naprostowałam włosy. Gdy już wróciłam do pokoju odsłoniłam zasłony i moje oczy odrazu oślepiło słońce. Nie powiem, że się ucieszyłam. Po domu ubrałam się w szare spodnie dresowe i białą koszulkę. Zaścieliłam łóżko i dokańczałam pakowanie. Trochę mi to zajęło. Była już 10. Dzisiaj miałam jechać z Dagą na zakupy. Ale miałam jeszcze trochę czasu. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. 
- Halo? - spytałam nawet nie patrząc kto dzwoni
- Madzia? Nie obudziłam cię?
- Karolina? Heeej! Czemu tyle się nie odzywałaś? Nie obudziłaś mnie, już dawno jestem na nogach
- Jestem w Polsce 
- To świetnie! Przyjechałaś na wakacje?
- Nie, na stałe.
- Aaa!!! Naprawdę?! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Gdzie jesteś?
- Jestem w parku. Wylądowaliśmy w Polsce już o ósmej. Ja jakoś nie mogłam zasnąć, więc się rozpakowałam i wyszłam na spacer no i teraz dzwonię do ciebie.
- A Dagmara wie?
- Tak, już jej dzwoniłam.
- Ej, może pojedziesz z nami na te zakupy?
- No pewnie. Nie mam dzisiaj żadnych planów.
- To świetnie. O dwunastej przychodzę do Dagmary i razem pojedziemy do centrum handlowego.
- Nie ma sprawy. Do zobaczenia!
- Pa! - odparłam po czym się rozłączyłam. Nigdy bym się nie spodziewała, że Karolina wróci i to na stałe. Szybko przebrałam się w koszulkę na guziczki i krótkie spodenki. Pogoda dzisiaj wyjątkowo dopisywała. Daga napisała mi sms'a, że mogę przyjść wcześniej i tak też zrobiłam. Posiedziałyśmy może 15 minut, gdy do drzwi zadzwonił dzwonek. Okazało się, że to Karolina. Dagmara migiem otworzyła drzwi i po chwili byłyśmy już w komplecie. Po około godzinie pojechałyśmy na planowane zakupy. Ja kupiłam tylko miętowe Conversy, które dojrzałam w jednym sklepie i dwa stroje kąpielowe. Dagmara natomiast, jak to Dagmara, kosmetyki, spodenki, sukienki i cała zawalona torbami wychodzi ze sklepów. Karolina nigdy nie była rozrzutna i nie kupiła dzisiaj niczego szczególnego. No może poza tymi ślicznymi sandałkami, które pewnie też bym sobie kupiła, gdyby tylko był mój rozmiar. No ale nic. Gdy już wróciłyśmy, tradycyjnie zaczęłyśmy pokazywać i przymierzać to co kupiłyśmy. Najwięcej do pokazania miała oczywiście Daga.
Potem razem poszłyśmy pojeździć trochę na rolkach. Na szczęście obyło się bez upadków. Po drodze zajechałyśmy do jakieś małej kawiarenki, gdzie wypiliśmy gorącą kawę. Dagmara musiała zacząć się wygłupiać. Czasami ludzie patrzyli na nas jak na jakieś wariatki, ale to była norma. Kiedyś robiłyśmy tak codziennie, więc byłam już przyzwyczajona. I tak zleciał cały dzień. Rozeszłyśmy się do siebie, a ja wprost nie mogłam się doczekać kolejnego dnia. Gdy tylko się wykąpałam od razu wskoczyłam do łóżka wygodnie się układając i próbując zasnąć.
Rano obudziła mnie Dagmara. Gdy tylko się rozłączyła od razu wyskoczyłam z łóżka by wziąć prysznic. Na dworze było dosyć ciepło, więc ubrałam się w czarne legginsy, białą koszulkę i różowe vansy i szybko zeszłam na dół na śniadanie. W kuchni siedzieli już wszyscy. Oczywiście przysiadłam się do nich i zaczęłam jeść. Chwilę pogadaliśmy, rodzice jak zwykle kazali mi na siebie uważać i tak w kółko... Tato pomógł znieść moją walizkę po schodach. Po chwili do drzwi zadzwonił dzwonek. Czym prędzej podbiegłam do drzwi by je otworzyć. Na zewnątrz była oczywiście Dagmara. W samochodzie czekała już jej mama. Pożegnałam się więc ze wszystkimi i wsiadłam do auta. Mama Dagmary zawiozła nas do Ostródy. Stamtąd miał nas zabrać jakiś Sebastian. W każdym bądź razie był on kuzynem Oliwi - naszej znajomej z Gdańska. Wysiadłyśmy z auta będąc już na miejscu. Wyciągnęłyśmy swoje walizki i zaczekaliśmy w umówionym miejscu. Po chwili oczekiwania niedaleko nas zatrzymało się czarne BMW, z którego wysiadł przystojny i wysoki chłopak. Domyśliłam się, że to pewnie ten cały Sebastian. Daga znała go bardziej niż ja. Ja widziałam go pierwszy raz na oczy. Przez całą drogę ciągle żartowaliśmy. No nie powiem, ten chłopak jest nawet niezły. Gdy tylko zatrzymaliśmy się pod domem od razu rzucili się na nas dosłownie wszyscy. Byłam bardzo szczęśliwa. Nie widziałam ich już sporo czasu. Marek i Tomek pomogli nam z walizkami po czym wszyscy weszli schodkami prowadzącymi do sporego domku, niedaleko lasu.
- Wpadłaś mu w oko - szepnęła do mnie z uśmiechem na ustach Dagmara
- Co proszę? Komu?
- No Sebastianowi
- Oj proszę nie wygłupiaj się.
- Stwierdzam fakty. Znam go nie od dziś - puściła mi oczko po czym  obydwie weszłyśmy do środka.

___________
Hej ;)
Eh... No i po majówce :c
Teraz już tylko na wakacje czekać. No ale to już niedługo ;)
Wieem, wiem nie dodałam w poniedziałek i przepraszam Was, ale po prostu nie mogłam... Myślę, że najlepiej będzie dodawanie tylko w piątki.
No więc tyle ode mnie :) do kolejnego!






piątek, 3 maja 2013

Rozdział pierwszy

- Magda wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły! - krzyk mamy było chyba słychać w całym mieszkaniu.
- Już wstaje - burknęłam zaspana i z trudem wstałam z łóżka. Niby już dzisiaj zaczynały się wakacje, jednak pogoda w tym kraju bywa naprawdę zmienna i w dzień, w którym powinno świecić słońce pada deszcz. No nie powiem, pogoda nie zachęca. Ehh... 
Przecierając oczy nacisnęłam na klamkę i udałam się do łazienki, by tam doprowadzić się do porządku. Na zakończenie roku miałam zamiar założyć białą sukienkę, którą kupiłam w zeszłym miesiącu będąc na zakupach z Dagą, bo wydawało się, że pogoda będzie dopisywać, jednak musiałam z niej zrezygnować i włożyć zwyczajne rurki i koszule. Tak też zrobiłam. Gdy byłam już wyszykowana zarzuciłam jeszcze na siebie czarną marynarkę, a przez ramię przewiesiłam torebkę po czym zeszłam na dół. Odrazu udałam się do kuchni, gdzie czekała na mnie reszta domowników ze śniadaniem. Szybko się do nich przysiadłam i zjadłam jedną kanapkę, którą popiłam herbatą. W międzyczasie spojrzałam na zegarek, który wskazywał już 10:40. W dość szybkim tępie odeszłam od stołu zakładając na nogi czarne trampki i wyszłam rzucając wszystkim krótkie "pa" na pożegnanie. Na zewnątrz lało niemiłosiernie. Właśnie tak wygląda pierwszy dzień wakacji w Polsce. Rozłożyłam biały parasol i szybkim krokiem ruszyłam wzdłuż chodnika mijając innych uczniów. Po chwili znalazłam się pod domem Dagmary. Napisałam jej krótkiego sms`a by już wyszła, a sama schowałam się na przystanku pod daszkiem, gdyż zaczęło coraz bardziej padać i wiać. W mgnieniu oka z domu wyszły Dagmara wraz ze swoją mamą, która miała nas podwieźć. Przywitałyśmy się wszystkie i jak najszybciej wsiadłyśmy do auta. Do szkoły nie było daleko. Może 15 minut piechotą, dlatego samochodem potrwało to niecałe 5 minut. Mama Dagi musiała jechać dzisiaj do biura załatwić jakieś papierkowe sprawy, więc przy okazji nas podwiozła i całe szczęście. Niedługo potem byłyśmy już na holu jak co roku słysząc te same słowa dyrektorki szkoły. Po jakiś 30 minutach zakończył się apel i wszyscy, szczęśliwi opuścili szkołę. Pewnie się jeszcze rozpogodzi. Na dworze już tak nie padało. Leciała delikatna mżawka, więc nie było większych problemów, by wrócić do domu.
- To jak? Jakie masz plany na te wakacje poza naszym wyjazdem? - z moich przemyśleń wyrwała mnie Daga.
- Tak szczerze to nawet nie wiem...
- No a co z Londynem? Mówiłaś przecież, że uzbierałaś już pieniądze i jeszcze rodzice ci się dorzucili, więc w czym problem?
- Nie chcę o tym mówić... - odparłam. Dagmara była moją przyjaciółką, jednak nie chciałam jej o tym mówić. Wiedziała o wszystkich moich
problemach, ale i tak nie chciałam o tym wspominać. Jakoś przeżyję nie lecąc do Londynu. Te pieniądze bardziej nam się przydały.
- Ej, wszystko w porządku? - zatrzymała się
- Nie ważne... Po prostu nie chcę tego wspominać.
- No ok, nie będę naciskać. Ale wiesz, że możesz mi powiedzieć.
- Wiem, wiem - odpowiedziałam ciepło się uśmiechając.
Nie minęło może 20 minut, gdy byłyśmy pod domem Dagmary. Cały dzisiejszy dzień miałyśmy już zaplanowany, ale niestety było za zimno, żeby gdzieś wyjść. Pocieszałam się chociaż tym, że już pojutrze wyjeżdżam z Dagą do Gdańska. Tam mieszkają nasi znajomi, których znamy z gimnazjum, a co niektórych z podstawówki. Nie widzieliśmy się chyba ze sto lat, dlatego już nie mogę się doczekać aż w końcu ich zobaczę.
- To jak, wpadasz? - spytała Dagmara
- Pewnie, tylko się przebiorę. Będę za chwilę.
- Ok, czekam - uśmiechnęła się i weszła do środka. Ja powędrowałam w stronę swojego domu. Mieszkałyśmy blisko siebie, na tej samej ulicy.
Dzieliły nas chyba tylko cztery budynki. Po wejściu do domu nie było niczego poza ciszą. Rodzice mieli dzisiaj wolne, ale pojechali coś załatwiać na mieście, Konrad pewnie szlaja się gdzieś z kumplami, a Maja jak zwykle przesiaduje u koleżanki. Rzuciłam torebkę na sofę w salonie i ruszyłam schodami na górę. Przebrałam się w ciepły sweter w paski i jakieś spodnie, które wygrzebałam z szafy. Nie czekając zeszłam z powrotem na dół, chwyciłam torebkę i wyszłam na zewnątrz zamykając drzwi na klucz. Po 10 minutach siedziałam już w wygodnym fotelu w pokoju Dagmary popijając gorącą czekoladę.
- Spakowałaś się już na wyjazd? - spytała siadając na łóżku.
- Jeszcze nie. Mam na to dzisiejszy wieczór i cały jutrzejszy dzień - puściłam jej oczko biorąc kolejny łyk z kubka.
- Jejku gdybym mogła to pojechałabym tam nawet teraz - odparła z uśmiechem 
- I zostawiłabyś tutaj swojego Patryka? - spytałam unosząc brwi, ta tylko szturchnęła mnie w ramię na co ja się zaśmiałam.
Kolejne godziny mijały nieubłagalnie szybko. Dom Dagi był pusty, bo jej tato wyjechał w delegacje, a mama siedzi w biurze, więc mogłyśmy  się wygłupiać do woli. Pierw bitwa na poduszki, potem gry na konsoli, karaoke, tańce, robienie pizzy i oglądanie filmów, a właściwie horrorów.
W międzyczasie skoczyłyśmy do sklepu po składniki do pizzy i po popcorn i tego typu rzeczy, by później mieć co jeść podczas oglądania. Oczywiście nie obyło się bez bałaganu, który był niemały, jednak szybko sobie z nim poradziłyśmy. Z pewnością pani Marecka nie byłaby zadowolona widząc mąkę porozsypywaną po całej kuchni, zdemolowany salon i milion poduszek na schodach. Był wieczór, około dwudziestej, kiedy wyszłam z domu Dagmary. Gdy wróciłam do domu był tam tylko Konrad, który rozmawiał przez telefon. Ten chłopak nie mógł nawet na chwilę oderwać się od ludzi. Niezauważona ruszyłam do swojego pokoju, gdzie miałam zamiar zacząć się pakować. Z szafy wyciągnęłam dużą walizkę, którą położyłam na środku łóżka. Potem zaczęłam wkładać do niej mnóstwo ubrań. Jutro jeszcze spakuje najpotrzebniejsze rzeczy, czyli szczoteczkę itp. Jednym ruchem ściągnęłam nieźle napakowaną walizkę i odstawiłam ją w kąt po czym wyjęłam z szafy szlafrok i udałam się do łazienki biorąc długą gorącą kąpiel.

_______________
Cześć :)
Rozdział krótki, bo to dopiero początek. Posty będą dodawane w piątki i poniedziałki :)
Nie ma co się więcej rozpisywać.
Do poniedziałku ! :)

Bohaterowie Opowiadania

Cześć :)
Na imię mam Luiza.
Prowadzę jeszcze jednego bloga z grafiką, jednak chciałam spróbować swoich sił pisząc opowiadanie, więc zobaczymy jak to wyjdzie :) 
Teraz przedstawię Wam bohaterów opowiadania (z czasem dodam tutaj nowych bohaterów, którzy pojawią się w późniejszych rozdziałach). No to do dzieła:

Magda Madej - osiemnastoletnia brunetka. Mieszka z rodzicami w Warszawie. Jest otwarta, sympatyczna i zawsze uśmiechnięta. Bardzo lubi tańczyć i śpiewać, jednak nigdy nie chciała zostać piosenkarką czy tancerką. W przyszłości chce studiować medycynę. W przeszłości miała kilku chłopaków, jednak były to krótkie związki. Dziewczyna lubi czytać książki i oglądać komedie jak i horrory. Ma starszą siostrę Majkę i młodszego brata Konrada.

Dagmara "Daga" Marecka - szatynka, osiemnaście lat. Razem z rodzicami mieszka w Warszawie na tej samej ulicy co Magda. Dziewczyny są najlepszymi przyjaciółkami i znają się od dziecka. Chodzą do jednej klasy. Dagmara jest wesołą osobą i zawsze na wszystko patrzy z optymizmem. Od dziecka była śmiała i niczego się nie bała. Tak zostało jej do tej pory. Jest dociekliwa i ciekawa różnych rzeczy. Do tego bardzo uparta i zawsze musi postawić na swoim. Uwielbia rysować. Obecnie nie ma chłopaka, jednak podkochuje się w pewnym Patryku, którego poznała kiedyś na kółku plastycznym będąc jeszcze w podstawówce. Jest jedynaczką. 

Karolina Lewicka - osiemnastolatka o blond włosach. Przez pięć lat mieszkała z rodzicami i siostrą w Anglii. Pod koniec czerwca wróciła na stałe do Polski. Jest przyjaciółką Dagmary i Magdy. Chodziły do jednej klasy w podstawówce. Dziewczyna nie szuka narazie żadnego chlopaka. Karolina jest nieśmiała i nie lubi się wyróżniać i odstawać od reszty. Jest osobą cichą i spokojną, ale i inteligentną. Zawsze potrafi dobrze doradzić. Bardzo chętnie pomaga innym. Gdy była w podstawówce marzyło jej się zostanie weterynarzem i otwarcie własnego gabinetu, ponieważ kocha zwierzęta, jednak od niedawna zaczęła interesować się modą i chciałaby coś zrobić w tym kierunku.

Sebastian "Seba" Ostaszewski - dziewiętnastoletni brunet. Mieszka ze swoją matką w okolicach Warszawy. Jest jedynakiem i nie przeszkadza mu to. Zawsze interesował się komputerami i wszystkim co z nimi związane. Jednak to nie jedyne zainteresowanie. Uwielbia surfować i pływać. Lubi też w wolnym czasie pograć trochę na gitarze i pośpiewać. Jest pewny siebie i zabawny. Zawsze dobrze się uczył, bo chciał dostać się na dobre studia. Sam myślał nad wieloma kierunkami, że czasami on sam nie wiedział już kim chce być. Sebastian nigdy nie był na poważnie z żadną dziewczyną. 

Rodzice Magdy - są bardzo dobrym małżeństwem i bardzo kochają swoje dzieci. Matka Sylwia pracuje w biurze jako sekretarka a ojciec Arek jest ochroniarzem. Zawsze byli szanowani przez innych.

Rodzice Dagmary - bardzo dobrze znają się z rodzicami Magdy. Są zgranym małżeństwem. Ciągle zajęci są pracą. Matka Renata również jest sekretarką w tej samej firmie co matka Magdy. Ojciec natomiast jest biznesmenem i często jeździ w delegacje. Pomimo iż rodzice są ciągle zabiegani, to potrafią znaleźć czas dla córki i starają się by miała jak najlepiej.