wtorek, 7 maja 2013

Rozdział drugi

Po wyjściu z wanny włożyłam na siebie szlafrok i udałam się do swojego pokoju, gdzie przebrałam się w piżamę. Włosy związałam w koka i zeszłam na dół. Konrad siedział na kanapie i przełączał programy w telewizorze.
- Jadłeś coś młody? - spytałam otwierając lodówkę w kuchni. Ten odwrócił się w moją stronę i zdziwiony spytał:
- Kiedy ty przyszłaś?
- Przyszłam dobre dwie godziny temu. Zdążyłam się przebrać, spakować i umyć - wywróciłam oczami i zaczęłam szukać czegoś konkretnego do jedzenia. Po chwili namysłu zrobiłam sobie dwie kanapki i zaparzyłam kubek herbaty.
- Nie chcesz niczego do jedzenia? 
- Mam 14 lat, gdybym był głodny sam bym sobie zrobił - odparł
- Nie pyskuj - odpowiedziałam
- Nie pyskuję, po prostu ci mówię
Nie miałam zamiaru wdawać się w dyskusje z nim, dlatego nic więcej nie mówiłam. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść przygotowane kanapki. W tym samym czasie do domu weszła Majka.
- O hej - przywitała się z uśmiechem - Rodziców jeszcze nie ma? - spytała ściągając kurtkę.
- Jeszcze nie wrócili. Ponoć mieli coś załatwić, a później tato miał iść na nocną zmianę - odparłam
- Nikt nie zrobił kolacji? - spytała
- Konrad nie jest głodny, więc zrobiłam dla siebie kanapki. Jeśli chcesz to zrób sobie coś - powiedziałam robiąc gryza. Gdy już zjadłam odstawiłam talerzyk do zmywarki.
- Lecę na górę. Dobranoc - powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów. Zamknęłam za sobą drzwi i ułożyłam się wygodnie w łóżku i nawet nie wiedząc kiedy zasnęłam.

Wstałam dość wcześnie. W domu było cicho, więc chyba wszyscy jeszcze spali. Zeszłam po cichu na dół i weszłam do kuchni. Na krześle siedziała Maja popijająca kawę.
- A ty co tak wcześnie? - spytała
- Dzień dobry siostrzyczko, też miło cię widzieć - wywróciłam oczami i zrobiłam sobie płatki po czym dosiadłam się do niej i zaczęłam jeść.
- Masz wakacje myślałam, że trochę sobie pośpisz 
- A jednak nie - odparłam. 
Gdy już zjadłam odstawiłam miskę do zmywarki i poszłam na górę. W łazience zrobiłam sobie lekki makijaż i naprostowałam włosy. Gdy już wróciłam do pokoju odsłoniłam zasłony i moje oczy odrazu oślepiło słońce. Nie powiem, że się ucieszyłam. Po domu ubrałam się w szare spodnie dresowe i białą koszulkę. Zaścieliłam łóżko i dokańczałam pakowanie. Trochę mi to zajęło. Była już 10. Dzisiaj miałam jechać z Dagą na zakupy. Ale miałam jeszcze trochę czasu. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. 
- Halo? - spytałam nawet nie patrząc kto dzwoni
- Madzia? Nie obudziłam cię?
- Karolina? Heeej! Czemu tyle się nie odzywałaś? Nie obudziłaś mnie, już dawno jestem na nogach
- Jestem w Polsce 
- To świetnie! Przyjechałaś na wakacje?
- Nie, na stałe.
- Aaa!!! Naprawdę?! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Gdzie jesteś?
- Jestem w parku. Wylądowaliśmy w Polsce już o ósmej. Ja jakoś nie mogłam zasnąć, więc się rozpakowałam i wyszłam na spacer no i teraz dzwonię do ciebie.
- A Dagmara wie?
- Tak, już jej dzwoniłam.
- Ej, może pojedziesz z nami na te zakupy?
- No pewnie. Nie mam dzisiaj żadnych planów.
- To świetnie. O dwunastej przychodzę do Dagmary i razem pojedziemy do centrum handlowego.
- Nie ma sprawy. Do zobaczenia!
- Pa! - odparłam po czym się rozłączyłam. Nigdy bym się nie spodziewała, że Karolina wróci i to na stałe. Szybko przebrałam się w koszulkę na guziczki i krótkie spodenki. Pogoda dzisiaj wyjątkowo dopisywała. Daga napisała mi sms'a, że mogę przyjść wcześniej i tak też zrobiłam. Posiedziałyśmy może 15 minut, gdy do drzwi zadzwonił dzwonek. Okazało się, że to Karolina. Dagmara migiem otworzyła drzwi i po chwili byłyśmy już w komplecie. Po około godzinie pojechałyśmy na planowane zakupy. Ja kupiłam tylko miętowe Conversy, które dojrzałam w jednym sklepie i dwa stroje kąpielowe. Dagmara natomiast, jak to Dagmara, kosmetyki, spodenki, sukienki i cała zawalona torbami wychodzi ze sklepów. Karolina nigdy nie była rozrzutna i nie kupiła dzisiaj niczego szczególnego. No może poza tymi ślicznymi sandałkami, które pewnie też bym sobie kupiła, gdyby tylko był mój rozmiar. No ale nic. Gdy już wróciłyśmy, tradycyjnie zaczęłyśmy pokazywać i przymierzać to co kupiłyśmy. Najwięcej do pokazania miała oczywiście Daga.
Potem razem poszłyśmy pojeździć trochę na rolkach. Na szczęście obyło się bez upadków. Po drodze zajechałyśmy do jakieś małej kawiarenki, gdzie wypiliśmy gorącą kawę. Dagmara musiała zacząć się wygłupiać. Czasami ludzie patrzyli na nas jak na jakieś wariatki, ale to była norma. Kiedyś robiłyśmy tak codziennie, więc byłam już przyzwyczajona. I tak zleciał cały dzień. Rozeszłyśmy się do siebie, a ja wprost nie mogłam się doczekać kolejnego dnia. Gdy tylko się wykąpałam od razu wskoczyłam do łóżka wygodnie się układając i próbując zasnąć.
Rano obudziła mnie Dagmara. Gdy tylko się rozłączyła od razu wyskoczyłam z łóżka by wziąć prysznic. Na dworze było dosyć ciepło, więc ubrałam się w czarne legginsy, białą koszulkę i różowe vansy i szybko zeszłam na dół na śniadanie. W kuchni siedzieli już wszyscy. Oczywiście przysiadłam się do nich i zaczęłam jeść. Chwilę pogadaliśmy, rodzice jak zwykle kazali mi na siebie uważać i tak w kółko... Tato pomógł znieść moją walizkę po schodach. Po chwili do drzwi zadzwonił dzwonek. Czym prędzej podbiegłam do drzwi by je otworzyć. Na zewnątrz była oczywiście Dagmara. W samochodzie czekała już jej mama. Pożegnałam się więc ze wszystkimi i wsiadłam do auta. Mama Dagmary zawiozła nas do Ostródy. Stamtąd miał nas zabrać jakiś Sebastian. W każdym bądź razie był on kuzynem Oliwi - naszej znajomej z Gdańska. Wysiadłyśmy z auta będąc już na miejscu. Wyciągnęłyśmy swoje walizki i zaczekaliśmy w umówionym miejscu. Po chwili oczekiwania niedaleko nas zatrzymało się czarne BMW, z którego wysiadł przystojny i wysoki chłopak. Domyśliłam się, że to pewnie ten cały Sebastian. Daga znała go bardziej niż ja. Ja widziałam go pierwszy raz na oczy. Przez całą drogę ciągle żartowaliśmy. No nie powiem, ten chłopak jest nawet niezły. Gdy tylko zatrzymaliśmy się pod domem od razu rzucili się na nas dosłownie wszyscy. Byłam bardzo szczęśliwa. Nie widziałam ich już sporo czasu. Marek i Tomek pomogli nam z walizkami po czym wszyscy weszli schodkami prowadzącymi do sporego domku, niedaleko lasu.
- Wpadłaś mu w oko - szepnęła do mnie z uśmiechem na ustach Dagmara
- Co proszę? Komu?
- No Sebastianowi
- Oj proszę nie wygłupiaj się.
- Stwierdzam fakty. Znam go nie od dziś - puściła mi oczko po czym  obydwie weszłyśmy do środka.

___________
Hej ;)
Eh... No i po majówce :c
Teraz już tylko na wakacje czekać. No ale to już niedługo ;)
Wieem, wiem nie dodałam w poniedziałek i przepraszam Was, ale po prostu nie mogłam... Myślę, że najlepiej będzie dodawanie tylko w piątki.
No więc tyle ode mnie :) do kolejnego!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz